wtorek, 6 listopada 2007

Pełnia KSIĘŻYCA

Pełnia KSIĘŻYCA

Pełnia Księżyca mnie uwiodła
za rękę znów zaprowadziła
gdzie stoi świecznik młodej sosny
kolczaste imię w niebogłosy
codziennie śpiewem w niebo wznosi
swe dawne senne rozmarzenie

ukryję duszę w baldachimie
nakryję suknem zieloności
ten obraz czarem nocą płynie
i drga światełkiem nut senności
u szczytu wzgórza bosej sosny
gdzie błędny Księżyc zamknął oczy

w złocistej szacie z gwiazd w objęciach
witam przelotnie w półzaśnięciach
nieutulone karły, smutki
by dotknąć żarem powolutku
rozpalić iskrę pełnią blasku
a za przeszłością drzwi zatrzasnąć

sekretnym rozstrzelonym cieniem
pieszczę falami Twe marzenie
jak rośnie w bryzie falą nocy
i cieniem żadnym nie zaskoczy
duszę pod sosną w zielonościach
bo już objęciach jest miłości
...

18 czerwca 2007 godz. 15, 00

Brak komentarzy: