wtorek, 6 listopada 2007

Tęczowym Mostem


Tęczowym Mostem

jakoś tak smutno, gdy Cię nie ma
mógłbyś wyciągnąć w górę dłonie
i cichym tonem, z głębi serca
zaśpiewać arię, blaskiem płonąć

i słońce dziś inaczej grzeje
nie pachnie nawet złotym miodem
choć w oczach kryję znów nadzieję
że się uśmiechniesz bez powodu

ma tęcza niknie, choć nie musi
przecież ją wiatr nie zmiata z wyżyn
lecz z konarami piosnkę nuci
i sercu zawsze dobrze życzy

wieczorem ptaki pieśń w wiklinach
zaplotą w warkocz słów powietrzem
i nie dostrzegam już przyczyny
i do mnie wrócić jeszcze zechcesz

pytam wietrzyka, gdzie Twe oczy
i uścisk dłoni, tak po prostu
bo pragnę dziś w objęciach nocy
przejść chociaż chwilkę tęczy mostem

....
21 maja 2007. godz.17 ,35




Dostrzegam zarys marzeń w tęczy
co w cieniach myśli jakoś dręczą
me dziwne słowa na papierze
pragną ożywić i roztańczyć
kiedy je dotkniesz piękną myślą
i zaczarujesz sercem szczerze
tysiąc motyli kolorowych
wzleci nad łąkę między słowa
gwiazdy rozbłysną z mlecznej drogi
to Ty przybędziesz z snem majowym

Brak komentarzy: